Facebook

Trzej Królowie w drodze do Mauretanii ;-)

By on 6 Sty 2015 in Pozostałe | 0 comments

 

Zainspirowana wczorajszym spotkaniem z moją eks sąsiadką (zakres rozmów od Ugandy przez Mauretanię i zakonników do kapliczki Matki Bożej od Szczęśliwych Powrotów w Tatrach 🙂 ) uświadomiłam sobie, że dokładnie 6 lat temu byłam w drodze do Mauretanii po raz pierwszy.

Odnalazłam również zapiski z tamtej podróży. I mimo, że byłam o 6 lat doświadczeń młodsza chcę  podzielić się tym co dobrego spotkało mnie w święto Trzech Króli. Tekstu nie zmieniałam.

„06.01.2009

Godz. 05.00czas start. Pierwszy lot bez problemów, opuszczam bajecznie zimowy, zasypany Kraków i po ok. 1,5 godz. ląduję w Monachium – a gdzieżby indziej…? Lot do Madrytu jest opóźniony godzinę i wiem już na pewno, że później dolecę do Las Palmas. I faktycznie po paru kolejnych godzinach i dwóch lotach o 19.30 ląduję w kompletnych ciemnościach na wyspie.

Jak wielbłąd zabieram moje dwa plecaki (ciężko!) i ruszam w kierunku autobusu nr 60, który ponoć ma mnie zawieźć prosto do dworca autobusowego w centrum miasta a opisany jest jako „parque san telmo” –intuicyjnie jednak ładuję się do środka i po ok. 30min jestem w Las Palmas de Gran Canaria. ..

Z dworca ruszam w kierunku postoju taksówek i ku mojemu zaskoczeniu zamiast taksówek stoi wzdłuż ulicy tłum ludzi – krzyczący, klaskający, przepychający się  – jak to tłum.  Okazuje się, że w samą porę przyjechałam bo zaraz przejdzie tą ulicą parada z okazji Święta Trzech Króli – którzy też oczywiście biorą udział w paradzie  – odpowiednio wystrojeni, dumnie posuwający się do przodu na wielbłądach, otoczeni arabskimi księżniczkami, żołnierzami i wszystkim co można sobie wyobrazić.  Pomiędzy karawanami królów pojawiają się wielkie wozy – sceny – wypełnione szczelnie dziećmi rzucającymi hojnie cukierkami..

Cała parada trwa ok.1,5 h przy czym czuję, że ciężar moich bagaży staje się coraz bardziej dokuczliwy i po kolejnych 30min w oczekiwaniu na postoju taxi, przechodząca Hiszpanka z troską mówi mi, że dziś nie jeżdżą tędy taksówki, bo główna i najdłuższa ulica Las Palmas jest zamknięta.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Troszkę podłamana podchodzę do policjantów, którzy też nie są za bardzo skorzy do pomocy, radzą aby podejść gdzieś dalej gdzie jest hotel i może tam mi się uda. Kieruję się w stronę oceanu i po kolejnych 10min dochodzę do 4* hotelu z postojem taksówek, na którym nie ma oczywiście żadnego upragnionego samochodu. Po kolejnych 15min załamana kieruję się do recepcji, gdzie Pan uprzejmie wyjaśnia mi , że tu też nie jeżdżą dziś taksówki…

Gdyby nie to, że bagaż mam naprawdę ciężki to poszłabym do zarezerwowanego hostelu na piechotę, chociaż znajdował się na drugim końcu miasta..

Kolejna niepomyślna informacja skutkuje pojawieniem się łez w moich oczach co nieoczekiwanie zmienia nastawienie Pana, który uprzejmie zaprasza mnie na sofę, gdzie mam usiąść i poczekać i po niecałych 10 min pojawia się taksówka, Pan zabiera moje bagaże, zawozi do hotelu, wnosi moje plecaki na 2piętro i nie chce opłaty za kurs…CUD..

Przeszczęśliwa, kieruję się ok23 do najbliższej restauracji za rogiem, siadam przy barze, wypijam duszkiem coca-colę, potem sok ananasowy i ku mojemu zdziwieniu, sympatyczny kelner liczy mi do rachunku tylko coca-colę twierdząc, że musiałam być bardzo spragniona…

Tym miłym akcentem kończę dzień. :-)”

Następnego dnia lecę do Nouadhibou historycznymi już liniami Mauritania Airways.

W drodze powrotnej do domu mam czas na wizytę w ogrodzie botanicznym.

🙂

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *