Facebook

„Nie poganiaj mnie bo tracę oddech..” / „Do not rush me cause I’m losing my breath”

By on 17 Gru 2017 in Kilimanjaro | 0 comments

Dziś może trochę chaotycznie..ale na pewno muzycznie. W miniony czwartek wróciłam z Tanzanii i pewnie minie jeszcze parę dni zanim dojdę do siebie po Kilimanjaro Extreme Marathon.

Umbwe gate,na zdjęciu z Anna Gregorczyk

5 dni trekkingu na Uhuru Peak, 6go dnia zbieg (to maratończycy) /zejście do bram parku. Ostatnia przed maratonem pamiętna noc spędzona w Crater Camp na wysokości 5750m n.p.m, gdzie saturacja tych dobrze czujących się wynosiła 60-65% a woda w bukłaku zamarzała… Pogoda nas nie rozpieszczała. Deszcz, deszcz ze śniegiem, śnieg. Koledzy, którzy zdobywali szczyt dzień wcześniej szli w burzy śnieżnej

Barafu Camp, 4600m n.p.m.

10 min słońca na szczycie i o poranku a wystarczyło żeby większości z nas spaliło dotkliwie odsłonięte fragmenty twarzy. Mimo kremu z filtrem 50. A Ci, którzy zapomnieli o kremie cierpieli jeszcze mocniej.

Z 17 osób w ekipie – 17 zdobyło szczyt,  w tym 11-letnia córka organizatora maratonu. To duży sukces jak na wejście drogą Umbwe, niewystarczający czas na aklimatyzację i nie najprzyjemniejsze warunki atmosferyczne.

A jednak wszyscy dali radę ale przede wszystkim dlatego że stworzyliśmy fantastyczną, zgraną grupę, której członkowie wzajemnie troszczyli się o siebie i wspierali w gorszych momentach.

Between Stella Point and Uhuru Peak. Na zdjęciu z Piotr Kędziora. Foto A. Gregorczyk

Cały czas widzę te uśmiechnięte twarze i słyszę nucone piosenki..Na wysokości powyżej 4000 m n.p.m. za mną chodziło „Nie poganiaj mnie bo tracę oddech”a także „everywhere You go always take the weather with You”. 🙂

4900m n.p.m., foto: Anna Gregorczyk

„Always look on the bright side of life”  (Iwonka), „Przeżyj to sam” (Ania). W chwilach dotkliwego zimna nuciliśmy z Piotrem „Aie, aie, aie, aie, aie, aie, Puerto Rico” 😉

Nie zabrakło też słynnego afrykańskiego „Jambo bwana”.

Pełna wciąż mocnych emocji jednego jestem pewna  że z taką grupą ludzi mogłabym iść na koniec świata i dalej. I mam nadzieję pozostać z nimi w bliskim kontakcie.

Czuję, że to nie koniec a początek kolejnych dobrych rzeczy dla mnie osobiście i dla działań PMM.

#SzansaNaNoweŻycie

 

#KilithonMedicalSupport

#PMMinKiliRegion

English version:

Today, maybe a bit chaotic … but certainly musically. Last Thursday I came back from Tanzania and will probably take a few days to recover after Kilimanjaro Extreme Marathon.

5 days of trekking to Uhuru Peak, 6th day marathon  / descent to the park’s gates. Last before the marathon, a memorable night spent in the Crater Camp at altitude of 5750m above sea level, where the saturation of those well-feeling was 60-65% and the water in the flask froze … Weather did not pamper us. Rain, sleet, snow. Colleagues who climbed the peak the day before went in a snow storm.

10 minutes of sun on the summit and in the morning was enough for most of us to burn severely exposed fragments of the face. Despite the cream with the filter 50. And those who forgot about the cream suffered even more.

17 people in the team – 17 reached the summit, including the 11-year-old daughter of the organizer of the marathon. This is a big success for reaching by Umbwe road, insufficient time for acclimatization and not the most pleasant weather conditions.

Finally, everyone managed but first of all because we created a fantastic, harmonious group whose members looked after each other and supported each other in worse moments.

All the time I see these smiling faces and I hear humming songs … At altitudes above 4000 m above sea level ” Do not rush me cause I’m losing my breath” and „everywhere You go always take the weather with You” was behind me. 🙂

„Always look on the bright side of life” (Iwonka), „Experience it yourself” (Ania). In moments of severe cold, we rushed with Piotr „Aie, aie, aie, aie, aie, aie, Puerto Rico”;)

There was also a famous African „Jambo bwana”.

Still full of strong emotions, I’m sure that with such a group of people I could go to the end of the world and beyond. And I hope to stay in close contact with them.

I feel that this is not the end but the beginning of other good things for me personally and for PMM activities.

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *