Facebook

Atar

By on 9 Lis 2011 in 2011 Mauretania | 0 comments

Atar /09.11.2011r./ Przejechać z Nouakchott do Ataru 440km  po to żeby spróbować  hiszpańskiej zupy gazpacho – niezła zachcianka ;-). Ale od początku – bardzo szybko zapadła decyzja , że zabierzemy się z Bartkiem do Ataru – znane miejsce, ludzie – warto sprawdzić co się zmieniło. Dodatkowo możliwość przejazdu klimatyzowaną Toyotą Hilux (ponoć samochód najczęściej wybierany przez ugrupowania terrorystyczne) – nie wiadomo kiedy taki luksus może się powtórzyć:-). Razem z nami jechała jeszcze siostra zakonna – Hiszpanka + szafa, 2 materace, szuflady, plecaki, produkty spożywcze w dziesiątkach słoików, przenośne lodówki i inne. Podróż zaczęła się od tego, że zgubiliśmy jeden materac po drodze (zsunął się bez ostrzeżenia;-) i zawracaliśmy pilnie wypatrując go na poboczu. Na szczęście dobre dusze go przygarnęły (a nie umiejscowiły w jednym z pobliskich domów) i pomogły skuteczniej umocować na...

Już nie – blondynka – w Mauretanii

By on 7 Lis 2011 in 2011 Mauretania | 2 comments

Nouakchott /06.11.2011r./ I stało się. Po dwóch latach przerwy znowu jestem w Mauretanii. Po dosyć nerwowym oczekiwaniu na wizę (finalnie dostaliśmy ją na dzień przed wyjazdem – tu wielkie podziękowania dla Mateusza), parunastu godzinach spędzonych w autobusie do Frankfurtu, locie do Casablanki a następnie do Nouakchott – wylądowaliśmy w stolicy tego pustynnego kraju. Na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło – tradycyjny spacerek z samolotu do terminalu, wypełnianie karteczek, odstanie w kolejce do wbicia pieczątki na wizie. Tym razem nie było „trzepania” i wymuszania pieniędzy w specjalnych kabinkach osłoniętych kotarami – ponoć tylko dlatego, że było to lot RAM (Royal Air Maroc). Bagaże także dotarły w całości i tym razem czekał na nas Viktor    ( :-)), który niezwłocznie zabrał nas na teren Misji Katolickiej. Na miejscu skromnie ale wystarczająco wyposażony pokój: łazienka z...